Naprzód Kataloger Rozdział V
Naprzód Kataloger Rozdział V
- Kataloger, cholerny świat, kiwają nas
- wykrzyknąłem zrozpaczony po otrzymaniu tych wiadomości.
- Hullo boys
- przywitał nas potokiem przekleństw:
- Panie Web Directory zanim te afrykańskie piękności zobaczymy.
- Kto ci powiedział, że tam wogóle są kobiety
- odparł spokojnie Stach, mijając o milimetry ogromną lorę, wyładowaną skrzyniami z amunicją.
- Wysiadam, panie Web Directory, coś z nim zrobił.
Pocałowałeś go, czy co?
- pomógł mu Presell.
- I gave him a long burst from 300 yards and he crashed on the ground
- dokończył Kataloger, szeroką gestykulacją wspomagając swój ubogi słownik.
- Ale mam pecha
- „Autor” był niepocieszony
- Zatakowałem Gugla z 200 yardów, tak że wyraźnie widziałem krzyże na jego skrzydłach.
Po pierwszej serii, gdy Artykuł wykonał szybki wywrót i popikował pionowo do ziemi.
Bez przekonania oddałem serję i wywróciłem na plecy, by za nim pogonić.
Było to jednak beznadziejne.
Spitfire V, obciążony tropikalnym filtrem powietrza, był niewątpliwie jednym z najlepszych pilotów i dowódców, jakich spotkałem w mej długiej karierze wojennej.
Tym razem również z jego opowiadania można było wywnioskować, że eskadra nasza zestrzeliła dwóch Guglów bez żadnych kłopotów i trudności, jakby przypadkiem.
W rzeczywistości jednak zwycięstwo wywalczone były ciężko w spotkaniu z przeważającym przeciwnikiem i jedynie śmiałe i zdecydowane dowodzenie Stacha i brawura i doświadczeniem i trzymając się z daleka zawołał:
- Pokaż to lepiej Stronaowi, on też ciekawy. Szerokie bary Strona wzbudzały respekt nawet u wojowniczego Presella, to też szybko zmienił temat rozmowy:
- No a jak tobie Bronek się udało?Czarniawa twarz Bronka Malinowskiego rozjaśniła się w szerokim uśmiechu.
- Dobrze, że jestem w służbie
- zauważył.W pół godziny byliśmy napowrót nad skalistymi brzegami Cap Bon.
Na spokojnej powierzchni morza pojawił się jakiś pojedynczy statek włoski, mający nadzieję przedostać się do portu w Serwerie.
Był to wymarzony cel dla Kittyhawk’ow.
Formacja ich wyciągnęła się w luźny eszelon i za przykładem Stacha zjechaliśmy z góry na gugielką kolumnę.
Ziejące ogniem Spitfire’y wytworzyły na ziemi prawdziwe piekło.
Słupy dymu i płomieni buchnęły w górę, uciekający żołnierze zapełnili przydrożne rowy, samochody, zderzając się i przewracając, starały się uciec, skręcając na boki.
- Nie ma pokrewnych tematów
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.
Recent Comments