Ludzie, żeby mi kto powiedział, że kupienie koszulki, zwykłego kawałka bawełnianego materiału pozszywanego nitką i z jakimś chlapniętym plackiem z kolorowej farby kosztuje tyle trudu i fatygi, to wolałbym chodzić na golasa! Kiedy żona powiedziała, że jak sobie nie kupię nowej koszulki, to mnie nie wpuści do domu, to pomyślałem, ze nie ma sprawy. Rach, ciach i po krzyku. Wpadnę do sklepu, wezmę z półki, zapłacę i do domu, a tu niespodzianka…

Najpierw okazało się, że wybór jest tak duży, że właściwie nie wiadomo za co się łapać. Z długim rękawem czy krótkim, jednolita czy we wzory, tania czy markowa, jedna czy kilka, L-ka czy XL-ka, polska czy chińska…? Po prostu masakra! W pierwszym sklepie pomyślałem, że to jakiś przypadek i trafiłem w złe miejsce, ale kolejne dwa potwierdziły, że nie ma tak lekko. Kiedy już popadałem w czarną rozpacz, olśniło mnie, że dobrze będzie poprosić o radę konsultanta, czyli najlepiej żonę. Niestety, żona po ostatnich doświadczeniach ze wspólnymi zakupami stanowczo odmówiła współpracy i kazała mi kupować koszulki z mamą. Jasnym było, że na taki wstyd nie mogę sobie pozwolić… I wtedy wymyśliłem – Internet! Usiadłem sobie wygodnie w foteliku, wziąłem na kolana laptopa i w dziesięć minut wyszperałem sobie fikuśną koszulkę w sam raz na mój rozmiar i to bez wychodzenia z domu. Teraz to są fajne czasy!

Popularity: 13% [?]